Opiekany futrzak w sosie własnym
Miasto z kotem na pokładzie

Wyprowadzanie kota na smyczy

Nie wiem jak Was, ale mnie totalnie już nie dziwi widok kota ubranego w kolorowe szelki czy ozdobną obrożę spacerującego sobie wraz ze swoim opiekunem pomiędzy parkowymi alejkami czy przyblokowymi skwerkami. Jeszcze kilka lat temu taki widok faktycznie mógł wydawać się dziwny, jednakże liczba kocich „spacerowiczów” na przestrzeni ostatniego czasu ewidentnie wzrosła. I bardzo dobrze.

Jak się do tego zabrać

Najpierw sam ustawię się w szeregu i powiem, że swojej ekipy nie wyprowadzam na dwór. Ma ona dostępny duży balkon, na którym może się wylegiwać całymi dniami jeśli tylko tego chce i potrzebuje. Niemniej jednak z wielkim uznaniem i delikatną zazdrością patrzę na wszystkich, którzy decydują się na spacery ze swoimi kotami. Bądźmy też realistami, nie każdy kot da się poskromić i wyprowadzić na dwór zawsze kiedy będziemy tego chcieli. W całej taj „zabawie” chodzi o to, aby przyzwyczajać kota do szelek bądź obroży od najmłodszych lat. Założenie tego ustrojstwa na sierściucha, przypięcie smyczy i wyprowadzenie go na siłę na dwór w 99% skończy się traumą dla zwierzęcia i późniejszą niechęcią do tego typu manewrów. Jeśli o taki efekt Ci chodzi, to próbuj. Sam nie widzę w tym najmniejszego sensu a wiem, że istnieją napaleńcy, którzy właśnie w taki sposób postępują. Załóż/zdejmij obrożę/szelki kilka razy do momentu, w którym zauważysz że kot nic sobie nie robi z posiadania tych akcesoriów na sobie, wówczas możesz próbować dopinać smycz i zacząć chodzić z kotem po domu (tak na początek). Musi on zrozumieć, że pole jego działania ogranicza długość plecionki. Nie chcemy przecież szarpać się ze zwierzęciem i doprowadzać go do dziwnych akrobacji. Kiedy i ten etap mamy za sobą wyjście na dwór powinno stanowić już proformę. Jednakże na pierwszy raz warto wybrać ustronne miejsce, bez drzew oraz psów, bo te w większości na widok kota nie będą reagować merdaniem ogonem, a szczekaniem i ciekawością. Wystraszony kot nie ma zahamowań i o ile nie będzie miał możliwości ucieczki w jakieś krzewy bądź na drzewo, obierze sobie nas jako oazę bezpieczeństwa. Nie muszę chyba nikomu mówić, że kot uciekający w panice nie patrzy na nic i na nikogo. Więc jeśli chcemy mieć buźkę bez zadrapań, na pierwszy spacer lepiej wybrać bardziej ustronne miejsce. Wiadomo, że z czasem kot przyzwyczaja się do nowego otoczenia i warunków w jakich funkcjonuje. Może się również zdarzyć, że i psy staną się dla niego tak obojętne, iż pobyt w bliskim ich towarzystwie nie będzie stanowił dla niego żadnego problemu i stresu. Moje kociska, siedząc na balkonie i pierwszy raz widząc psy chciały pogubić nogi za sobą w ucieczce. Teraz siedzą i tylko przyglądają się im z politowaniem.

Są różne charakterki

Kot domowy nie musi być kotem wychodzącym. W sumie to żadne odkrycie, niemniej jednak jeśli mamy taką możliwość, a sam kot wykazuje w tym względzie chęć współpracy, warto urozmaicić mu jego codzienne, w większości monotonne życie właśnie spacerami. No chyba, że trafiliśmy na okaz, który poza obrębem własnego terytorium czuje się mało komfortowo i nie ma dla niego nic lepszego niż znane, własne ulubione miejsce do spania i dotyk właściciela takim kociskiem jest właśnie mój Brooklyn.