Bez tego kot nie istnieje
5 rzeczy dla których Twoje koty zwariują

Pracuj z kotem

Niezależnie od tego gdzie w danym momencie rozkładam się z komputerem (obojętnie czy jest to moje ulubione biurko, łóżko w sypialni czy stół w kuchni) wszędobylska i nadto rozpieszczona ekipa ma do mnie zawsze pełny i niczym nieograniczony dostęp. Taki przyjąłem model działania, który w moim odczuciu sprawdza się idealnie. A jak inni podchodzą do tematu pracy/rozrywki z kotem u boku? Chciałem się dowiedzieć to się dowiedziałem.

Popytajmy

Pytanie o pracę z kotem zadałem kilku znajomym, którzy mają futrzaki, i tym którzy kotów nie mają. Tak jak się spodziewałem odpowiedzi mnie nie zaskoczyły. Grupa kociarzy stwierdziła jednomyślnie, że kot w pracy pomaga i nie wyobraża sobie zrobienia czegokolwiek konstruktywnego bez obecności czworonoga, natomiast pozostali nie są w stanie dopuścić do siebie myśli, w której ktoś miałby im w jakikolwiek sposób przeszkadzać i ingerować w podjęte działania.

Jak jest każdy widzi

Każdy posiadać kilku kilogramowego kotokształtnego zwierza wie, że kot nie zawsze jest w stanie zagwarantować nam nazwijmy to „luksusy” podczas domowych batalii zarobkowych czy rozrywkowych. Taki jest już jego urok. Z tym nie ma co za bardzo dyskutować. Prawdę powiedziawszy to w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że do roboty niezbędny jest im święty spokój i cisza, szczególne jak na co dzień harują w korporacjach czy dużych firmach, gdzie o błogim stanie umysłu nie ma raczej mowy. To tak na marginesie. Sam nie wyobrażam sobie napisania czegokolwiek bez rozmruczanej kociej gęby siedzącej obok, włażącej mi na laptopa czy też Bostona, który uwielbia przerywać mi robotę namiętnym lizaniem po głowie (jak w tej chwili). Krótki postój, bo muszę z nim wyjaśnić kilka kwestii.

Sztuczki i wabiki

Techniki wspomagania są różne. Od namolnego kładzenia się na komputerze, wciskaniu co chwila innego przycisku na klawiaturze, włażeniu na barki czy głowę, lizaniu po włosach lub szyi, ocieraniu się, leżeniu na klacie, czy wręcz zamykaniu klapy komputera, po przynoszenie zabawek, wymuszanie uwagi oraz pieszczot. Jak dla mnie luzzz. O to przecież w tym wszystkim chodzi! Dzięki takiej kociej aktywności niejednokrotnie można oderwać się na chwilę od roboty i dać odpocząć szarym komórkom, by z nową mocą i weną usiąść znów do tworzenia. Na mnie przytoczony wyżej „model” funkcjonowania działa wręcz idealnie.

Co Ci szkodzi

Każdy kto ma koty, a z jakiś powodów nie chce dać im szansy „pracować” razem ze sobą wiele traci i to w dodatku bezpowrotnie. Poza tym wspólne obcowanie to również idealna okazja do tego, aby jeszcze bardziej zacieśnić więzi ze swoim zwierzakiem, zbudować i wzmocnić zaufanie oraz poprawić wzajemne relacje. Wiem to z własnego doświadczenia na prawdę działa. Polecam!