Łapczywy kot
Bez tego kot nie istnieje

Nie „sprzątnij” kota

Kilka razy w moich wcześniejszych wpisach byliście świadkami tego jak mówiłem, że nie trawię kiedy w moim mieszkaniu panuje bajzel, i że staram się jak mogę utrzymywać względny porządek. Każdy kto ma kota, a w dodatku takiego, który ma dłuższą okrywę doskonale wie, że sprzątania tak na prawdę nigdy nie ma końca. Jeśli jeszcze pomnożymy to razy ilość ogonów, ból głowy i nadmiarowość sierści walającej się z rana po podłodze, czy czarnych meblach wzrasta w tempie wykładniczym. Ja nie mogę swobodnie egzystować w takim otoczeniu, dlatego nic dziwnego, że odkurzacz, szmata i różne detergenty stają się moimi sprzymierzeńcami.

Niebezpiecznie

Do głównego repertuaru moich prac domowych należy odkurzanie, zmywanie garów, ścieranie kurzy/sierści z mebli oraz mycie podłogi. Sprzątanie, jak to sprzątanie do jakiś mega przyjemnych rzeczy nie należy, jednakże trzeba czasami się zmusić i zrobić swoje żeby żyło się lepiej. Kociska w tym czasie albo śpią albo obserwują mnie uważnie a nóż rzucę im jakąś znalezioną na podłodze gumkę do włosów czy inną zabawkę.

Do ścierania kurzy używam przede wszystkim delikatniej szmatki zamoczonej w gorącej wodzie. Może nie osiągnę po niej efektu antystatycznego, ale z pewnością nie zostawię na meblach wosku, impregnatu czy nabłyszczacza, który idealnie wpija się koci włos. Kot po takim „zabiegu upiększającym” wygląda jak spocony i bynajmniej nie jest z niego zachwycony. To samo tyczy się zmywania podłóg. Osobiście nie używam „standardowych płynów” przeznaczonych do tego typu celów. W tym przypadku korzystam ze specjalnego, szybkoschnącego płynu do podłóg, który dodatkowo neutralizuje alergeny rozsiewane przez koty, a przy tym całkiem fajnie i świeżo pachnie. Podczas jazdy na mopie koty oczywiście są zamknięte w innym pokoju i nie ma opcji, aby wyściubiły z niego nos do chwili całkowitego wyschnięcia podłogi. Sierściuchy łażące po świeżo umytej powierzchni zbierają na łapy pełno chemicznego badziewia, które może być niebezpieczne dla ich zdrowia. Jeśli o zdrowie chodzi…

Smacznego

Kot każdego dnia wylizuje się jak szalony. Taki już jego urok, natura i próba zmiany tego przyzwyczajenia chyba jeszcze nikomu w stu procentach się nie udała. Nic więc dziwnego, że cały ten badziew, o którym wspominałem w akapicie powyżej dostaje się do środka kota i najzwyczajniej w świecie truje go. Popalone śluzówki, wymioty, zatrucia, problemy z nerkami czy wątrobą to tylko niektóre z następstw naszych porządków. Niejednokrotnie w rozmowach z weterynarzami nasłuchałem się dziwnych historii, kiedy to koty np. niepostrzeżenie wskoczyły do wanny, do której wlano wcześniej udrażniacz do rur, czy nawdychały się oparów od zmywacza do paznokci. Jeden z takich przypadków skończył się znacznym zwiększeniem ciśnienia wewnątrz-czaszkowego, krwotokiem, a w następstwie śmiercią. Przytoczyłem tylko jeden przykład z dziesiątek, które usłyszałem.

Prosto

Kupując preparaty do sprzątania warto po prostu rozejrzeć się za takimi, które rekomendowane są do domów ze zwierzętami, bądź w ogóle zastanowić się nad wykorzystywaniem tylko naturalnych środków. Z resztą skoro Wasze kociska cały czas działają, to pewnie wszystko robicie jak należy, choć przypuszczam, że niejednokrotnie również najedliście się strachu kiedy oszołom wpadł na mokrą, wypucowaną podłogę czy wytarzał się w płynie do mycia naczyń. Sprzątać należy dokładnie, niemniej jednak tak, aby nie sprzątnąć przy tym kota raz na zawsze.