Skąd się bierze cena kota?
Dlaczego warto sterylizować kocięta?

Agresja u kota – jakie przyczyny?

Co tu dużo ukrywać. Bardzo wielu opiekunów boryka się z problemem agresywnych kotów i mają nie lada problem, aby w jakikolwiek sposób poradzić sobie z nieznośnym zachowaniem swojego podopiecznego. Z tego co zaobserwowałem do tej pory to niestety, ale najczęściej takie niepokojące odruchy dotyczą kotów nierasowych. Bierze się to w głównej mierze stąd, że rasowce w większości przypadków od samego poczęcia objęte są szczególną opieką i uwagą przez hodowców, a kociaki praktycznie od samego początku swojej drogi życiowej znajdują kochający dom, choć i tutaj opiekun kretyn raz na jakiś czas też się zdarzy. Niestety tego samego nie można powiedzieć o kotach europejskich. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, iż dachowców w porównaniu do rasowców jest „x” razy więcej, daje nam to niestety dość potężną skalę przeważania problemu agresji u kotów europejskich nad kotami rasowymi. Czym to może być spowodowane?

1. Dogłębna psychoanaliza

Pytając znajomych i całkiem przypadkowo poznane osoby, które mają kota na stanie, o to skąd się wziął u nich futrzak, w odpowiedzi dostaję informację, że ze schroniska, ulicy czy od babci na wsi. Nie ukrywam, że w tym momencie od razu banan pojawia mi się na ustach, bo to piękne i szlachetne. Dlaczego o tym mówię. W przypadku kotów agresywnych na tyle ile jest to możliwe warto poznać ich przeszłość, ponieważ może ona rzutować bezpośrednio na niewłaściwe zachowanie. Zbliżająca się ręka może oznaczać uderzenie, przechodzący człowiek kopa w tyłek, a branie na ręce wykręcanie ciała. To tylko nieliczne przykłady z czym kot może kojarzyć sobie nasze już pokojowe zamiary i reagować na nie agresywnie. W takich przypadkach polecam szczególnie poradzić się kociego behawiorysty, bo problem jest bardziej złożony i trudny do naprawy, choć możliwy.

2. Tylko spokojnie kotku

Koty szczególnie te, które mieszkają na stałe pod jednym dachem ze swoimi opiekunami są normalną częścią rodziny i podobnie tak jak ona reagują na to co dzieje się w domu. Ciągłe krzyki, nerwy, burzliwa atmosfera, cały czas odpalona głośna muzyka, stada osób przewijających się co godzina przez mieszkanie, zbyt mała przestrzeń życiowa, brak pożywania, brak zabawek itd. sprawia, że kociska chodzą non-stop zestresowane. Sierściuch zestresowany = agresywny, albo płochliwy. W takim momencie sami powinniśmy zrobić rachunek sumienia i postarać się wyeliminować czynniki szkodliwe dla naszego podopiecznego. Bez tego kaplica. Cały czas będzie agresja i pogryzione ręce to w najlepszym wypadku.

3. Spokój ducha

Istnieją kociska, które z definicji mimo idealnych warunków w domu przejawiają wrodzony strach i bojaźliwość. Paradoksalnie może przekładać się to na niekontrolowaną agresję względem osób jak i rzeczy. Pogryzione torebki, obdrapane meble to również oznaka agresji. Kilku znajomym z takimi kotami bardzo pomogły kocie feromony montowane na futrzaku jako obroża, albo wkładane do kontaktu. Coś ala odstraszacz na komary, z tym że pełni on inną funkcję uspokajającą. Dla bardziej nerwowych ogonów istnieją również specjalne karmy uspokajające, które działają całkiem dobrze. Grunt, żeby ich podawanie poprzedzić wizytą u weterynarza, co by kot w ogóle chciał wstać z legowiska, co może niestety wydarzyć się po przedawkowaniu.

4. A o to chodzi

Mamy idealnego sierściucha, wszystko ładnie, pięknie, aż tu nagle kot zdziczał. Gryzie, rzuca się, nie daje się dotknąć. W takich przypadkach bardzo często mamy do czynienia z chorobą kociaka. Zmiany skórne, okaleczenia czy schorzenia narządów wewnętrznych mogą powodować agresywne zachowanie zwierzęcia. Ja też nie lubię jak ktoś drapie mnie po plecach jak mam je poparzone od słońca. Też reaguje agresywnie. W tym przypadku do weterynarza i to biegiem.

5. Utnijmy co nieco

Nie będzie ponownym odkryciem koła kiedy powiem, że samce szczególnie w czasie rui, czy nawet kotki mogą być cholernie agresywne względem siebie, ale również i opiekuna. Można temu zapobiec i ochłodzić zapał napaleńców wykonując sterylizację czy kastrację. Jak już zapewne wiecie jestem prawdziwym zwolennikiem tego zabiegu u wszystkich kotów, które nie są kotami stricte hodowlanymi. W tej kwestii nie ma ze mną dyskusji.

Te pięć powyższych przykładów, to najczęściej występujące przypadki, choć oczywiście na nasze nieszczęście jest ich dużo więcej.

Z agresją u kota da się walczyć, ale jest to walka trudna, długotrwała i wymagająca sporo poświęceń od opiekuna. Niemniej jednak jest do wygrania przy naszym zaangażowaniu i chęciach. Dzięki Bogu Ekipa to chodzące okazy spokoju, a agresję pokazują tylko i wyłącznie jak za bardzo je wnerwiam, ale i z tym potrafię sobie bardzo szybko poradzić. Mam nadzieję, że u Ciebie jest podobnie.